niedziela, 30 września 2012

Początek jesieni i moje albumy września...

Na zdjęciu Kasprowy Wierch w ostatnim dniu lata, 21 września 2012. Dzieło Zuzi. Piątkowy poranek...Żadna pora roku nie jest tak krótka jak lato w Tatrach. Z jednej strony żal. Z drugiej może dobrze? Od lat mam wrażenie, że wakacje to najgorszy okres dla Tatr. Ze względu na ilość turystów. Sto lat temu w Tatry można było dojechać na furmance. Dziś stężenie spalin w sezonie turystycznym w Zakopanem jest większe niż w Łodzi czy Warszawie. A podobno żyjemy w czasach świadomości ekologicznej. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie ma jej na Podhalu...Pora na moje podsumowanie muzyczne, ulubione płyty:

czwartek, 20 września 2012

Muzyczne odkrycia i wrześniowe wspomnienia...

Ian Shaw jest Walijczykiem. Jazzowe płyty nagrywa od lat, ale ja dowiaduję się o nim dopiero teraz. Jestem po przesłuchaniu jego albumu A Ghost In Every Bar. Zaczęłam od standardu Spring Can Really Hang You Up The Most i wpadłam, bo takich płyt prawie już dzisiaj nie ma. W stu procentach akustyczna. Tylko głos i fortepian. Nie ma tu wielkiej produkcji, monumentalnej aranżacji. Jest za to kameralność, której chyba coraz częściej szukam w muzyce...W ilości przesłuchań wyprzedziła Iana Shawa nieznana mi wcześniej 24- letnia Sarah McKenzie z Australii. Nie umiem ocenić czy lepsza jest w klasykach czy własnych utworach. Ocenę pozostawiam zainteresowanym. Wraz z listą moich ulubionych płyt pierwszej połowy września...

sobota, 15 września 2012

Albumy sierpnia i spóźniony wpis...

Kiedy słucham zespołu Skaldowie, zawsze myślę o miejscach, z których pochodzę. Dziś jest właśnie taki wieczór. Dawno nie pisałam. A upływ czasu zmienia perspektywę. Jeszcze miesiąc temu była pełnia lata. Jeszcze nie tak dawno słuchałam Summer (The First Time) Bobby' ego Goldsboro. Dzisiaj September Grass Jamesa Taylora z albumu October Road. W sierpniu nie słuchałam zbyt wielu nowych płyt. Za to do każdej z nich chętnie wracam...