piątek, 1 kwietnia 2016

Jazzowe spotkania: Born To Be Blue - soundtrack (2016)

Co jakiś czas zdarza się muzyka, w której zakochujemy się od pierwszego słuchania. Od kilku dni jestem pod wrażeniem właśnie takiego soundtracku. To muzyka z biograficznego dramatu "Born To Be Blue" Roberta Budreau. Nieznany mi dotychczas Kanadyjczyk zrealizował filmową biografię Cheta Bakera. Film miał swoją światową premierę na ostatnim Toronto International Film Festival natomiast do szerszej dystrybucji trafia w tych dniach. Gwiazdą tego obrazu i odtwórcą głównej roli jest Ethan Hawke. Niestety nie ma na razie żadnych szans na polską dystrybucję tego filmu więc cieszę się samą muzyką. 

 Born To Be Blue - reż. Robert Budreau (prod. 2015, dystr. IFC Films 2016)

Oczywiście w pierwszej kolejności wysłuchałam dwóch standardów, które Hawke postanowił osobiście zaśpiewać. "My Funny Valentine" oraz "I’ ve Never Been In Love Before" brzmią w jego interpretacjach niemal tak samo pięknie jak w wykonaniu Cheta Bakera. Hawke wtapia się w klimat niezwykle delikatnym wokalem. Emanuje nostalgią i spokojem, które dla mnie stanowią kwintesencję ballady jazzowej tamtych lat. Oczywiście słuchając wspomnianych standardów od razu nasuwa się szereg porównań z próbami wokalnymi wielu innych aktorów. Nigdy nie zapomnę jak klasyk z repertuaru Richarda Rodgersa& Lorenza Harta śpiewała Michelle Pfeiffer. Nagrodzona Złotym Globem kreacja w moim ukochanym filmie "The Fabulous Baker Boys". Uwielbiam również wersję Matta Damona ze ścieżki dźwiękowej dramatu "The Talented Mr Ripley". Zasadnicza różnica polega na tym, że Ethan Hawke mierzy się z legendą i porównania są w tym przypadku czymś naturalnym, oczywistym, nieuniknionym. Wracając jednak do samej muzyki; równie piękna jest instrumentalna część soundtracku. O jej brzmienie zadbał kanadyjski muzyk jazzowy, kompozytor i aranżer David Braid. Dzięki niemu oraz trębaczowi Kevinowi Turcotte takie klasyki jak "Let’ s Get Lost" czy "Over The Rainbow" oraz zupełnie nowe utwory zachowują klimat standardów sprzed lat. Wydaje mi się, że efekty pracy Braida są niemal tak samo znakomite jak te, które osiągnął Lennie Niehaus na soundtracku filmu "Bird" z 1988 roku. Mam oczywiście na myśli filmową biografię Charliego Parkera w reżyserii Clinta Eastwooda. Różnica polega jednak na tym, że w filmie Eastwooda słyszymy oryginalne solówki Parkera, do których swoje partie dograli muzycy współcześni. Natomiast w przypadku "Born To Be Blue" słyszymy utwory w stu procentach nagrane na potrzeby filmu.

Jak już wspomniałam na początku, z nazwiskiem reżysera Roberta Budreau zetknęłam się po raz pierwszy. Nie znam człowieka, ale wnioskuję, że chciał zrealizować film o czymś, co go fascynuje. Born To Be Blue brzmi bowiem jak list miłosny do muzyki. A ja jestem ciekawa czy to kolejna wielka biografia czy film wyłącznie dla fanów? Niezależnie od decyzji polskich dystrybutorów i tak znajdę sposób, żeby go obejrzeć. Zawsze bardzo lubiłam muzyczne biografie. Być może dlatego, że łączą w sobie moje dwie życiowe pasje - miłość do muzyki i miłość do kina. Muzyka zawsze miała ogromny wpływ na mój odbiór filmu. Właściwie od niej wszystko się w moim życiu zaczęło. Fascynacja kinem pojawiła się kilka lat później...
YouTube: Born to Be Blue – soundtrack (Rhino Records, 18.03.2016)