piątek, 20 maja 2016

"So" Petera Gabriela - 30 lat później

Genialny album Petera Gabriela z 1986 roku to jedna z najważniejszych płyt w moim życiu. Tak to widzę z dzisiejszej perspektywy. To muzyka, która zawsze przypomina mi czasy PRL-u i moje dzieciństwo w ukochanej Naprawie na Podhalu. Kilkuletni okres, który z perspektywy życia dorosłego człowieka wydaje się chwilą. Dziś wiem, że te chwile w pewnym sensie decydują o tym, kim potem jesteśmy. W moim przypadku okazały się kamieniem milowym, czasem który określił moje pasje i marzenia. Czasy, gdy pierwszy raz słyszałam "Red Rain", "Don' t Give Up" czy "Mercy Street" to dziś jedne z najpiękniejszych wspomnień mojego życia...

 So - Peter Gabriel (Geffen Records 1986)

Co ciekawsze, to muzyka, która zawsze kojarzyła mi się ciemnością. Pokój dzieliłam wówczas z Kornelą, moją młodszą siostrą, która wcześniej chodziła spać. Bardzo często słuchałam wówczas Trójki lub kaset z mojego Grundiga przy zgaszonym świetle. Mój rodzinny dom wydawał się wtedy jedynym miejscem na Ziemi. Oddalony od innych sprawiał wrażenie zawieszonego między światami, między tym co realne a światem snu. Oczywiście nie mogłabym tutaj nie wspomnieć o "Sledgehammer" i wideoklipie, który już zawsze będzie mi przypominał "Videotekę" Krzysztofa Szewczyka. Dopiero wiele lat później dowiedziałam się, że tańczące, surowe kurczaki z teledysku Gabriela rozsławiły na cały świat studio późniejszego laureata Oscara, Nicka Parka. Aardman Animations to kultowa brytyjska wytwórnia znana przede wszystkim za sprawą animacji z serii "Wallace& Gromit".

Wiele lat później, 12 maja 2014 miałam okazję zobaczyć koncert Gabriela "So Live" w oryginalnym wykonaniu z 1987 roku. Koncert w Atlas Arenie w Łodzi był moim drugim spotkanie z Peterem Gabrielem na żywo. I pewnie nie tylko ja zamyśliłam się tamtego wieczoru nad upływem czasu. Nad tym, że przez całe nasze życie niewiele się zmieniamy. Widzimy upływ czasu stając przed lustrem, w głębi serca pozostając tymi samymi. Tamtego wieczoru stawiłam czoła moim wspomnieniom świadoma bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. A jak opisać emocje? To zawsze jest najtrudniejsze. Znalezienie właściwych słów, by opisać ten przypływ adrenaliny, wzruszenie. Mimo wspomnianego upływu czasu, który prędzej czy później odziera nasze życie ze złudzeń. "So" Petera Gabriela to jeden z tych albumów, które mi przypominają, że muzyka zawsze będzie moim schronieniem i azylem.

post scriptum: 

Pod koniec maja 2003 byłam na koncercie Gabriela na poznańskim Stadionie Lecha, ale dziś mam wrażenie że tamten, choć równie genialny, miał nieco inny charakter. Trasa sprzed kilkunastu lat przede wszystkim promowała premierowy wówczas album "Growing Up", a "Back To Front" to z założenia podróż sentymentalna. Podróż, w którą 12 maja 2014 roku wybrało się w Atlas Arenie ponad 13 tysięcy osób. Takiej frekwencji zabrakło mi tutaj rok wcześniej, na niezapomnianym koncercie Toto...