czwartek, 21 lipca 2016

Robin Williams - 65 rocznica urodzin: Boulevard (2014)

21 lipca mija 65 rocznica urodzin wybitnego komika i nieżyjącego już aktora. I właśnie dziś postanowiłam wspomnieć Robina Williamsa (ur. 1951) z perspektywy jego ostatniej roli. Światowe premiery odbywają się w Polsce tego samego dnia, co w Nowym Jorku czy Los Angeles, ale są tytuły, które z jakiegoś powodu nie znalazły polskiego dystrybutora. Są też takie, które znajdują go zbyt późno. Właśnie tak stało się z niezależnym dramatem "Boulevard" Dito Montiela. Williams wciela się w 60- letniego Nolana Macka. Oddanego męża, który kocha swoją żonę i codziennie odwiedza w szpitalu umierającego ojca. Zwyczajne i niczym nie wyróżniające się życie. Do dnia, w którym poznaje Leo, męską prostytutkę.

 fot. Boulevard - reż. Dito Montiel (dystr. Starz Digital 2014/ 2015)

Williams bezbłędnie wygrywa na ekranie samotność głównego bohatera i na tym polega wyjątkowość tego dramatu. Życie dopisało do tej historii tragiczne ‘drugie dno’. Są tacy, którzy twierdzą, że z taką samotnością borykał się przez wiele lat sam Williams i że po jego śmierci ten obraz wywoła łzy u wielu jego fanów. Starzejący się, złamany życiem Robin Williams. Kochając i podziwiając jakiegoś aktora często mamy wrażenie, że doskonale go znamy. Również jako człowieka. W filmie "Boulevard" zobaczyłam twarz Robina Williamsa, której tak naprawdę nie znaliśmy. Twarz, która mówi więcej niż słowa i w pewnym sensie zdradza stan umysłu. To twarz człowieka pogodzonego ze swoim losem...

O ostatniej roli laureata Oscara za "Good Will Hunting" pisano w polskiej prasie niewiele. Większość recenzji tego dramatu znalazłam na anglojęzycznych portalach. Czytając entuzjastyczne opinie o życiowej kreacji legendarnego komika przypomniałam sobie słowa Jamesa Liptona, gospodarza kultowego show "Inside The Actor’ s Studio". Lipton powiedział po śmierci Williamsa, że najsmutniejsze jest to, iż człowiek, który potrafił wzruszyć i rozśmieszyć cały świat, nie potrafił wzruszyć i rozśmieszyć tylko jednej osoby- samego siebie. I te słowa chyba najlepiej oddają wspomnianą samotność. Zapamiętałam je tak samo mocno, jak cały poniedziałek 11 sierpnia 2014 roku. Płakałam jakbym straciła kogoś bliskiego...

Już za chwilę miną 2 lata od śmierci filmowego Adriana Cronauera i Johna Keatinga. Czy branżowe portale będą o tym pamiętać? Każdy szanujący się portal wyświetla codzienne newsy o urodzinach gwiazd show biznesu, ale o tych, którzy odeszli zapominamy szybciej niż nam się wydaje.