W poszukiwaniu iluzji...

Szukam ucieczek w świat iluzji. We wszystko, co pomoże mi nabrać dystansu do filmów, które obejrzałam w ostatnim czasie... Bo nawet oscarowy Slumdog Millionaire pozostawia niezatarte wrażenie, że świat, w którym żyjemy to piekło. A happy end- kwestia przypadku... Piekło na Ziemi to nasza zasługa. O tym opowiada Lektor... 'Ludzie ludziom zgotowali ten los'... Pamiętam Medaliony Zofii Nałkowskiej. Czytałam je mając 19 lat. Niewiele więcej miał filmowy Michael Berg, kiedy pojechał zobaczyć Auschwitz... Ktoś mógłby tutaj powiedzieć, że ucieczką w iluzję jest Ciekawy przypadek Benjamina Buttona. Czy opowieść o nieuchronności przemijania to iluzja? NIC nie trwa wiecznie. Ludzie. Miejsca. Nawet zegar odmierzający czas do tyłu... Jest jeszcze Gran Torino. Gigantyczny sukces kasowy Clinta Eastwooda w kinach za Oceanem. I chyba najbardziej niedoceniony przez branżę film 2008 roku. Antyamerykański. Podejmujący problem rasizmu. Z głównym bohaterem, który ma prawie 80 lat, a my ciągle widzimy zbliżenie jego twarzy. Film trudny, okrutny, realistyczny, bezlitośnie szczery. A przy tym wspaniały, niezapomniany. Rozdzierający serce najmniej spodziewanym zakończeniem. Ale Hollywood to koniunktura, schlebianie politycznej poprawności. Bez wychodzenia przed szereg... Iluzją jest nadzieja, że kiedyś będzie inaczej...


KD (dla: Radionewsletter 17/03/2009 RNL404)
fot. Gran Torino (Malpaso/Warner 2008)