Cudowne dzieci kina...

Na oczach całego świata chłopiec stał się mężczyzną. Daniel Radcliffe( ur. 1989 ) już nie jest cudownym dzieckiem. 23 lipca kończy 18 lat i pierwszy raz w życiu będzie mógł samodzielnie zarządzać milionami dolarów, które zarobił grając Harry’ ego Pottera. Jednak tak naprawdę przestał być dzieckiem znacznie wcześniej. W momencie, w którym obiecał sobie debiut teatralny w sztuce „Equus” na podstawie Petera Shaffera.



Spektakl, który zagościł na deskach West Endu pod koniec lutego opowiada historię Alana Stranga. Chłopaka trafiającego do psychiatry po tym, jak okaleczył kilkanaście ukochanych koni. Jednak nie tematyka sztuki okazała się najbardziej kontrowersyjna. Nietypowa rola wymagała bowiem od gwiazdora pojawienia się na scenie nago. Wprawiło to w konsternację zarówno producentów Pottera ze studia Warner Bros jak i całe rzesze fanów młodego czarodzieja, którzy uznali, że decyzja ta wpłynie bardzo niekorzystnie na wizerunek ulubionego Harry’ ego. Wątpliwości większości wynagrodziły Radcliffowi enztuzjastyczne recenzje krytyków teatralnych. Official London Theatre Guide uznał kreację w „Equusie”
za odważną i pozostawiającą niezatarte wrażenie. Co najważniejsze, otwierającą młodego ambitnego aktora na dialog z dorosłym widzem. Przyjęciem tak trudnej roli Radcliffe udowodnił dojrzałość i umiejętność przewidywania przyszłości. Zupełnie jakby miał świadomość, że historia showbiznesu to niezliczone przykłady młodocianych gwiazdorów, którzy w miarę upływu lat i osiągnięcia dorosłości odeszli w zapomnienie. W zbiorowej wyobraźni już na zawsze pozostali cudownymi dziećmi.
Ta sama historia powtarza się od pokoleń, niemal od samego początku istnienia kinematografii. Jackie Coogan, niezapomniany partner Charliego Chaplina z niemego filmu „Brzdąc” z 1920 roku nigdy później nie osiągnął takiego sukcesu. Podobnie Tatum O’ Neal, która w 1973 roku znakomicie debiutowała w „Papierowym księżycu” Petera Bogdanovicha u boku swojego ojca, Ryana. Cudownym dzieckiem pozostał również Macauley Culkin
( ur. 1980 ), niezapomniany „Kevin- sam w domu” z filmów Chrisa Columbusa. Był największą dziecięcą gwiazdą lat 90- tych. Wystarczy wspomnieć, że za role w familijnych przebojach „Synalek” oraz „Richie Milioner” otrzymał w sumie 13 milionów dolarów. Co ciekawsze we wspomnianym „The Good Son” z 1993 roku Culkin zerwał ze swoim dotychczasowym wizerunkiem „słodkiego chłopczyka”. Wcielając się w psychotycznego dziesięciolatka, pragnącego śmierci rodziny i przyjaciół ujawnił potencjał, który odpowiednio rozwijany mógł zaowocować w przyszłości, co nigdy nie nastąpiło. Ale w „Synalku” mogliśmy podziwiać jeszcze jedno niezwykłe hollywoodzkie odkrycie. Elijah Wood
( ur. 1981 ) od początku miał tę przewagę, że równie często pojawiał się na ekranie w obrazach adresowanych do dorosłej widowni. Najbardziej spektakularny przykład to znakomita rola w dramacie „Paradise” u boku Melanie Griffith i Dona Johnsona. Wood grał ośmiolatka, który odwiedza w wakacje dawnych znajomych swojej matki, wyobcowane małżeństwo naznaczone tragicznym wypadkiem sprzed lat, nagłą śmiercią trzyletniego synka. Niepostrzeżenie, dzięki małemu Willardowi, bohaterowie na nowo uczą się miłości, akceptacji goryczy życia, wzajemnego przebaczania i zrozumienia. „Raj” nie był jedynym obrazem, w którym Wood był uczestnikiem rodzinnego dramatu. Kilka lat później z powodzeniem partnerował Kevinowi Costnerowi, wcielającemu się w zniszczonego wojną weterana z Wietnamu w obrazie „The War”. Elijah Wood od samego początku dorastał razem ze swoimi ekranowymi bohaterami. W bolesnym dla wielu nastolatków okresie dojrzewania ani na chwilę nie przestał grać. W ostatnich latach napotkał jednak przeszkodę, która podobnie jak w przypadku Radcliffa zdeterminowała jego ekranowy wizerunek. Niełatwo będzie zerwać ze stereotypem szlachetnego i prawego Froda Bagginsa z trylogii „Władca Pierścieni” Petera Jacksona.
Mnożące się przykłady fascynujących karier na samym życiowym starcie dopełnia Haley Joel Osment( ur. 1988 ) i bezprecedensowy przypadek wyróżnienia chłopca nominacją do Oskara w kategorii Najlepszego Aktora Pierwszoplanowego. Nominacje do najbardziej prestiżowych nagród światowego przemysłu filmowego były owocem niezwykłej roli w „Szóstym zmyśle” debiutującego w Hollywood M. Knight Shyamalana. Obraz miał premierę w 1999 roku. Oglądany po latach ciągle robi niesamowite wrażenie. Z rzadko spotykaną w dzisiejszym kinie psychologiczną prawdą Osment ukazał dramat chłopca dźwigającego ciężar nadprzyrodzonego daru. Ciężar straszliwy. Na fali popularności „Szóstego zmysłu” pojawił się w jeszcze kilku dramatach potwierdzających skalę niezwykłego talentu. Wątkiem polskim był udział w koprodukcji „Boże skrawki” Yurka Bogayewicza, gdzie Osment wcielał się w żydowskiego chłopca ukrywanego przez nazistami w katolickiej rodzinie. Ale najbardziej wzruszył rolą robota w „A.I.- Sztucznej Inteligencji”. Steven Spielberg opowiadając futurystyczną historię wykorzystał klasyczny motyw „Pinokia”. Sztucznego chłopca marzącego o byciu człowiekiem i miłości rodziców. Chłopca skazanego na przekleństwo wiecznego trwania, bo w przeciwieństwie do dawnego „Pinokia” marzenie Davida nigdy się nie spełniło.
Haley Joel Osment, Daniel Radcliffe czy Elijah Wood to historie bez zakończenia. Wszyscy aktorzy są w wieku, w którym ciągle mogą być gwiazdorami kina młodzieżowo familijnego. Ale mogą też wybrać inną drogę. Nikt z nas nie ma sprawdzonej recepty na sukces, życie, właściwe wybory. Nie ma też obiektywnej definicji sukcesu. Dla każdego te definicje mogą być zupełnie odmienne. Ze wspomnianymi młodzieńcami może być podobnie. Ale ze wszystkich opisanych tutaj przykładów jeden wydaje się obecnie najbardziej intrygujący. Już od dawna słyszymy, że Radcliffe ma dość Pottera. Jako mały chłopiec z całą pewnością nie zdawał sobie sprawy ze wszystkich konsekwencji przyjęcia roli, bo cienie i blaski sławy wydają się koegzystować w sposób nierozerwalny. Wnioskować można, że owym „cieniem” jest dzisiaj dla Daniela konieczność zagrania w dwóch ostatnich częściach ekranizacji powieści J.K. Rowling. Tymczasem czekamy na polską premierę „Zakonu Feniksa”, która już 27 lipca.

KD ( dla: Podkarpacka Agencja Prasowa lipiec 2007 )
fot. Equus West End Premiere 2007, prod. David Pugh, Dafydd Rogers